piątek, 18 sierpnia 2017

Synagoga w Ostrowie Wielkopolskim



Synagogę ostrowską mijałam wiele razy. Nigdy jakoś nie odczuwałam potrzeby zwiedzenia jej wnętrza. Dopiero w roku 2011 znalazłam się w środku za sprawą Ostrowskiego Dnia Wolontariusza. To wtedy tak naprawdę zobaczyłam jakie piękno tam się kryje. Jednak nadmiar obowiązków, codzienne sprawy pochłonęły mnie na tyle, że zapomniałam o tym miejscu. Dopiero gdy zaczęłam interesować się miejscami opuszczonymi wpadłam na pomysł, że dobrze byłoby sfotografować ten obiekt. Za pierwszym razem synagogę odwiedziłam na spacerze z synkiem. Jednak z młodym ciężko byłoby zrobić zdjęcia z górnych pięter. Jednak udało mi się porozmawiać i umówiłam się, że gdy będę sama będę mogła wejść na górę z aparatem. Sprawę tę udało mi się zrealizować 9 sierpnia. Synagoga jest piękna z zewnątrz, jednak tak naprawdę jej wnętrze dostarcza niebywałych doznań wizualnych. Jednym słowem określić jest to trudno: ogrom, piękno, spokój. W okresie letnim na tyłach synagogi znajduje się galeria sztuki.

Obecna synagoga jest nową wersją. Stara, nieistniejąca już synagoga była położona w Śródmieściu. Był to niewielki, drewniany obiekt. Funkcjonowała ona do 1860 r czyli do czasu wybudowania większej synagogi. Kamień węgielny pod budowę nowej synagogi został wmurowany 7 kwietnia 1857 roku, przez rabina kępińskiego Mojżesza Stössela. Budynek utrzymany jest w stylu mauretańskim. W synagodze doszło też do wielkiej tragedii. 10 października 1872 roku podczas modłów w Dniu Pojednania zgasły lampy gazowe. Przyczyną było przerwanie dopływu gazu. Na balkonach zajmowanych przez kobiety i dzieci wybuchła panika. Wtedy przed uciekającymi ludźmi zawaliły się schody i pogrzebały 19 osób. Zostały one pochowane w zbiorowej mogile na nieistniejącym już cmentarzu żydowskim na al. Słowackiego.

W czasie II Wojny Światowej hitlerowcy w synagodze urządzili magazyn alkoholi i żywności. Po wojnie w synagodze istniał magazyn meblowy. Dodatkowo w czasie powojennym dokonano zmian we wnętrzu synagogi. Wywieziono elementy ruchome oraz sprzęty rytualne, zdemontowano także „Świętą Arkę” czyli szafę ołtarzową służącą do przechowywania zwojów Tory. Przez wiele lat synagoga niszczała pozostawiona sama sobie. Dopiero w 2005 r. doszło do ugody między władzami Ostrowa i Gminą Wyznaniową Żydowską we Wrocławiu, która sprzedała budynek miastu. Władze Ostrowa zobowiązały się do wyremontowania synagogi i wybudowania na własny koszt dwóch lapidariów na miejscach dawnych cmentarzy żydowskich.

W dniu 14 maja 2013 r. rektor Uniwersytetu Wrocławskiego prof. Marek Bojarski oraz prezydent Ostrowa Wielkopolskiego Jarosław Urbaniak w dawnej synagodze otworzyli Ośrodek Badań nad Historią i Kulturą Żydów z Południowej Wielkopolski.

A teraz czas na zdjęcia z synagogi

 1. 
Synagoga z zewnątrz


 2.
Widok od strony Raszkowskiej z okolic Banku PKO.


3. 
Widok z boku 


4. 
Jedna z wież.


5. 
Widok na synagogę od strony Zielonego Rynku przy małym cmentarzu żydowskim


 6.
Makieta synagogi znajdująca się w jednej z bocznych galerii.

7. 
Przepiękne okno (rozeta ) znajdujące się wysoko nad byłym ołtarzem.



8.
Widok na galerie, które kiedyś pełniły rolę babińca. 


9.
Jedno z okien z witrażowych w synagodze.


10.
Przepiękne dekoracje na galerii.


11. 
Widok na galerię.

12. 
Wnętrze synagogi z jej środka.


13.
Wnętrze synagogi. Zdjęcie zrobione z drugiego piętra.

14. 
Galeria i światło słoneczne przechodzące przez piękne witraże.

 

15.
Jeden z przepięknych detali synagogi - lampa ( kinkiet ) w kształcie świecznika. 


16.
Galeria sztuki na dziedzińcu wewnętrznym synagogi. 

 



Pisząc powyższy artykuł korzystałam z dwóch źródeł:
Wikipedia
Wirtualny Sztetl


Pozdrawiam






piątek, 11 sierpnia 2017

Kościół parafialny Św. Marii Magdaleny w Starym Oleśnie



Obok tego kościoła przejeżdżałam bardzo często ze względu na to, iż znajduje się na trasie, którą wracam do domu. Kościół z zewnątrz zachwycił mnie gdy po raz pierwszy go zobaczyłam. Bardzo chciałam się zatrzymać obok i zobaczyć go z bliska. Niestety nigdy nie miałam na to czasu, zawsze w trasie, zawsze w biegu. Dopiero wczoraj udało mi się zatrzymać i zrobić kilka zdjęć. Niestety nie było mi dane zobaczyć kościoła w środku i bardzo żałuję. Może uda się w najbliższym czasie nadrobić tę zaległość. Kościół zajmuje nieduży teren, w okolicy kościoła znajduje się również cmentarz. Byłam tam w okolicach godziny 19, więc udało mi się złapać jeszcze odrobinę słońca.

Trochę historii:

Kościół został zbudowany w 1680 roku przez oo. Augustianów z Olesna.
Do 1910 roku wioski: Stare Olesno, Gronowice i Ciarka obsługiwali oo. Augustiani. Od 1911 roku Stare Olesno wraz z sąsiednimi wioskami stało się samodzielną parafią.
Kościółek został w latach 1955-1957 i w 1959 roku gruntownie odnowiony. Orientowany, drewniany o konstrukcji zrębowej z wieżą o konstrukcji słupowej. Prezbiterium jest zamknięte ścianą prostą. Od północy szersza nawa prostokątna z wieżą od zachodu, po bokach której są dwa nowe składziki. Prezbiterium nakryte pozornym sklepieniem kolebkowym z płaskimi odcinkami. W nawie widoczny jest strop płaski.
Wnętrze nowo oszalowane. Tęcza o ściętych górą narożnikach. Chór wsparty na dwóch słupach. Okna sklepione półkoliście. Na zewnątrz ściany obite gontem. Dachy są siodłowe również obite gontem. Wieża o ścianach pochyłych, szalkowana o nieznacznie nadwieszoną izbicą o ścianach pionowych, nakryta jest ośmiobocznym namiotowym dachem gontowym. Izbica okienka o wykroju kwadratu przenikającego się czworoliściem. Nad nawą sześcioboczna wieżyczka na sygnaturkę, nakryta jest daszkiem namiotowym gontowym. W północnym składziku odrzwia przeniesione zostały z wejścia od nawy pod wieżą z nadprożem wyciętym w kształcie oślego grzbietu.
Wewnątrz kościółka znajduje się obraz Matki Boskiej z XVII w. oraz stacje drogi krzyżowej o charakterze ludowym z XIX w.
Świątynia należy do Szlaku Drewnianego Budownictwa Sakralnego.
Obecnie proboszczem parafii jest ks. Grzegorz Juszczyszyn. Plebania mieści się w Starym Oleśnie przy ulicy Kluczborskiej.
Tekst ze strony https://pl.wikipedia.org/


A teraz zapraszam na zdjęcia

1.
Tablica informacyjna


2.
Kościół od strony cmentarza


3.
 

4.
 

5.
 

6. 
Udało mi się zrobić dwa zdjęcia wnętrza przez dziurkę od klucza.
 

7. 
Tutaj widoczny lepiej obraz.
 

8. 
Na tyłach kościoła znajduje się jeszcze taka kapliczka


9.
Zbliżenie na wnętrze kapliczki
 

środa, 9 sierpnia 2017

W goszczańskich klimatach



Jak pewnie większość z Was wie Goszcz odwiedziłam kilka razy. W minioną niedzielę również pojawiłam się tam, aby pokazać mojej mamie piękno tych terenów. Strasznie żałuję, że 15 sierpnia nie będę mogła być w okolicy, ponieważ w Parku przy ruinach pałacu odbędzie się festyn rodzinny. Więcej szczegółów znajdziecie TUTAJ

Tym razem udało mi się także odwiedzić stary cmentarz i zobaczyć na własne oczy Mauzoleum rodziny von Reichenbach.  Samego Mauzoleum niestety nie da się zwiedzić. Choć może to i dobrze. Widząc w jakim stanie jest stary cmentarz ciężko napisać coś dobrego. Teren piękny, zalesiony, spokojny. Wydawałoby się, że szczątki ludzi tam spoczywających mogą odnaleźć należyty im spokój. Jednak niestety tak się nie dzieje. Cmentarz z tego co zauważyłam to tylko miejsce do pijackich schadzek. Na próżno szukać tam zniczy, świeżych kwiatów. Znajdziemy tam jedynie poniszczone groby, pełno śmieci i butelek po napojach wyskokowych. I nieodzownie będzie tam towarzyszył odór moczu. Ciężko się na to wszystko patrzyło. Jeszcze ciężej było robić zdjęcia. Ale chciałam Wam pokazać jak to aktualnie wygląda. Może ktoś zajmie się tym terenem. Wiem, że to spore koszty, "nieopłacalny biznes", ale pamięci o tych, którzy tam leżą nie powinna przesłaniać warstwa śmieci. Wszystko można dokładnie obejrzeć na miejscu, ja dołączam jedynie kilka zdjęć z moich odwiedzin w tamtym miejscu. Sama nie wiem czemu, ale Goszcz i dzieje rodziny von Reichenbachów są bliskie memu sercu i myślom. Nie jestem z nimi w żaden sposób związana, ale właśnie to miejsce oddziałuje na mnie tak, że mam wrażenie jakbym wracała do domu, odnalazła spokój. Pewnie  jeszcze nie raz pojawię się przy ruinach pałacu, będę obserwować rewitalizację kościoła i terenów przyległych. Chciałabym, choć wiem, że to płonne mżonki, aby to miejsce odzyskało swój blask. Z ciężkim sercem obserwuje działania co poniektórych "mieszkańców" dawnych oficyn. "Nie moje to niech niszczeje", " Co było, to było,  teraz ważny jestem JA". Czy to tak trudno zadbać o własne otoczenie? Zasłonić dziury, zebrać śmieci. Ruiny pałacu, czy też okolice Mauzoleum i stary cmentarz nie zasługują, aby stać się kolejnym śmietniskiem. Czy chcielibyście, aby ktoś na Waszych grobach urządzał sobie popijawy i pozostawiał po sobie tylko bałagan?? Czy miło by było Wam widzieć, że w waszym domu urządzają sobie ludzie publiczną toaletę?? Tam żyli ludzie, przeżywali swoje pierwsze miłości, rozczarowania. Pletli nić swego życia. A tak nagle to wszystko zastało zrównane z ziemią. Wiem, czasu nie cofnę, ludzi nie zmienię. Ale może dzięki temu wpisowi, choć jedna osoba z tamtych okolic zmieni swoje nastawienie.

A teraz czas na obiecane wcześniej zdjęcia

1.
Kościół od strony dojazdu do pałacu


2. 
Pozostałości wieży kościoła

3. 
Takie rzeczy też można znaleźć w okolicach kościoła. 

4. 
Kościół od strony byłej oranżerii. 


5.
Nagrobki na starym cmentarzu


6. 
Pozostałości po "imprezie" 


7. 
Kolejny nagrobek

8. 
Widok na stary cmentarz. 

9. 
Obelisk upamiętniający poległych w czasie I wojny Św. hrabiów:Heinricha, Fabiana Heinricha i Konrada Heinricha Krzysztofa von Reichenbach. 


10. 
Zbliżenie na napis na obelisku

11. 
Kolejne nagrobki. Tutaj akurat nagrobek starszego ogrodnika rodziny von Reichenbach. 

12. 

13. 
Pozostałości krzyża

14. 
Odsłonięta krypta. W środku śmieci.
 

15. 
Kartusz herbowy rodziny von Reichenbach

16. 
Widok na Mauzoleum od wejścia na teren cmentarza.  


17. 
Dawna brama cmentarna. Nie jestem pewna, ale tak m i się wydaje. 

18. 
Zachwyciła mnie ta chmura nad wieżą kościoła. 


Pozdrawiam





piątek, 28 lipca 2017

Pałac Mielżyńskich w Pawłowicach


Pałac w Pawłowicach chciałam odwiedzić już dawno. I mimo, że był w zasięgu 100 km ode mnie, jakoś umykał mi w planowaniach wypraw. Któregoś dnia jednak pomyślałam, że koniec z odsuwaniem w nieskończoność obejrzenia tego miejsca. W którąś z kolei sobotę wsiadłam w samochód i obrałam kierunek na Leszno. Pawłowice to miejscowość w powiecie leszczyńskim, około  13 km na wschód od Leszna. Zaparkować można na małym parkingu w okolicach pałacu. Cały teren jest zagrodzony, a już brama wejściowa zachwyca swym pięknem. Po obu stronach bramy stoją wzniesione w 1910 roku neoklasycystyczne domki odźwiernych, postawione na planie kwadratu i nakryte dachami mansardowymi. W medalionach umieszczonych na bokach  ścian domków znajdują się inicjały hr. Maksymiliana Mielżyńskiego - MM, herb nowina oraz wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej. Sam pałac to dawna rezydencja szlachecka wybudowana pod koniec XVIII w. wg projektu Carla Gottharda Langhansa. Jej fundatorem z kolei był pisarz wielki koronny Maksymilian Mielżyński. Aktualnie w pałacu nie pozostało wiele rzeczy po jej wspaniałych mieszkańcach. Większość  wyposażenia została zrabowana w czasie wojny przez hitlerowców. Od  1945 roku pałac należy do Zootechnicznego Zakładu Doświadczalnego z Krakowa. Pełni również funkcję ośrodka konferencyjno - hotelowego. Zwiedzanie kosztuje bodaj ze 10 zł za osobę dorosła ( nie pamiętam już teraz dokładnie). Pałac jest bardzo duży, do wielu pomieszczeń nie można się dostać. Jednak te które udało mi się zobaczyć zachwycają. Owszem Pałac nadszarpnięty jest zębem czasu, ale mimo wszystko jest piękny.

Trochę historii:

Andrzej Mielżyński, krótko przed swoją śmiercią w 1771 roku wzniósł murowany pałac w Pawłowicach. Kolejnym dziedzicem Pawłowic był Maksymilian, najstarszy syn Andrzeja Mielżyńskiego, który postanowił zbudować nową bardziej okazała i reprezentacyjną siedzibę. Projekt założenia pałacowego wykonał w latach 1778-1779 pochodzący z Kamiennej Góry architekt śląski Carl Gotthard Langhans. Pełnił on wtedy urząd głównego architekta departamentu budownictwa dla Wrocławia i Głogowa. W późniejszym czasie w 1786 roku został mianowany dyrektorem Nadzoru Urzędu Budowlanego w Berlinie, gdzie m. in.  zasłynął jako projektant i budowniczy Bramy Brandenburskiej.
Zespół rezydencjonalny stanowi główny element założenia składającego się z pałacu połączonego ćwierćkolistymi galeriami z dwoma oficynami, domków odźwiernych oraz parku. W roku 1775 Langhans odbył podróż do Anglii skąd zapewne czerpał inspiracje do swoich dzieł. Istotne elementy założenia zostały wsparte nowymi prądami z wykorzystaniem sztuki antycznej w architekturze angielskiej. Pierwsze wzmianki o pawłowickiej „fabryce pałacowej” pochodzą z lat 1780-81, natomiast już w roku następnym pałac oraz oficyny i galerie zostały wzniesione i pokryte dachem. Prace wykończeniowe oraz zdobnicze trwały jeszcze w latach 1787-88. Większość rzemieślników pochodziła ze Śląska, m.in. kamieniarze, którzy w latach 1782-83 wykonali kolumnadę wielkiego portyku. Nad wykończeniem figur umieszczonych na fasadach oficyn i na attyce pałacu oraz opracowaniem kapiteli do kolumn i pilastrów pracował Vaclav Böhm, który wykonał też rzeźby lwów umieszczone nad oknami oficyn. Przy pracach wykończeniowych zatrudnieni byli także rzemieślnicy pochodzący  z Rydzyny, Leszna, Ponieca i Rawicza. W tym okresie trwały prace przy dekoracji wnętrz na parterze. Wykonano m.in. kominki z marmurów śląskich białych, różowych i niebieskich w konwencji Ludwika XVI a nawet rokoko. Nowe projekty wnętrz dla pałacu w Pawłowicach wykonał w 1788 roku Johann Christian Kammsetzer, architekt i dekorator wnętrz pochodzenia niemieckiego, jeden z czołowych przedstawicielu klasycyzmu w Polsce. Jako architekt Stanisława Augusta Poniatowskiego współpracował z Jakubem Fontaną, a później z Dominikiem Merlinim w przebudowie Zamku Królewskiego oraz Pałacu w Łazienkach. W 1788 roku do prac sztukatorskich w Pawłowicach zatrudniono Giuseppe Amadio, który wykonał najważniejsze partie dekoracji na piętrze, a także w sali kolumnowej. Przy pracach sztukatorskich zatrudniono Giuseppe Borghiego oraz innych artystów jak Morganti, Pesio, Lepoux, Müller oraz Zöpf vel Ceptowski. Prace przy wykańczaniu dekoracji sali kolumnowej trwały jeszcze do końca 1792 roku. W styczniu 1793 roku odbył się ślub córki Maksymiliana Mielżyńskiego  - Katarzyny, z Prokopem Mielżyńskim z Chobienic. Wnętrza były już wtedy ukończone a ściany zostały wybite „obiciami paryskimi”. We wnetyrzach rozstawiono meble wykonane w Paryżu, we Wrocławiu i w Warszawie oraz zawieszono firany. W 1796 roku usunięto stare kominki, a wmurowano obecne z białego i czarnego marmuru.
W 1923 roku w ramach remontu kapitalnego przeniesiono klatkę schodową z westybulu do pomieszczeń w prawym skrzydle pałacu, wymieniono parkiety, założono prąd oraz centralne ogrzewanie. Do roku 1939 pałac był w posiadaniu rodziny Mielżyńskich. W latach 1939-45 zajęty został przez Niemców, którzy początkowo umieścili tutaj seminarium nauczycielskie dla dziewcząt. Podczas wojny zbiory pałacowe (meble, obrazy, zegary, świeczniki, książki) zostały zrabowane i wywiezione do Niemiec.
Tekst pochodzi ze strony Instytutu Zootechniki

 
Oczywiście nie zapominam o zdjęciach :)

1. 
Medalion z inicjałami hr. Maksymiliana Mielżyńskiego


2.
Herb Nowina
 
 3.
Medalion z wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej. 


4. 
Pałac widoczny z głównej bramy.


5.
Rzeźba wiejskiego chłopca wykonana przez Władysława Marcinkowskiego około 1900 r. 


6. 
Rzeźba dziewczyny wykonana przez Władysława Marcinkowskiego około 1900 r. Obie rzeźby znajdują się na parterze zaraz za głównymi drzwiami pałacu. 


7. 
Przepiękne żyrandole ( jedne z niewielu rzeczy, które przetrwały po dawnych właścicielach. )


8.
Żyrandol w Salonie Okrągłym. 
 
 9. 
Kominek w dawnym pokoju dziennym. Był to dawny apartament Hrabiego. 


10.
Płaskorzeźby w Salonie Okrągłym. 


11.
 

12. 
Sala Kolumnowa ( Balowa ).  Największa i najwspanialsza w całym pałacu. 


13.
Płaskorzeźby


14. 
 

15.
Dawna Biblioteka, a jeszcze dawniej jadalnia.


16.
 

17.  
Fortepian stojący we wnęce Sali Kolumnowej.


18. 
 Konsola z płytą marmurową znajdująca się pod wielkim lustrem. Ozdobiona uskrzydlonymi hermami.


19. 
Widok na Salę Kolumnową od strony jadalni. 
 

20. 
Takie piękne kołatki znajdują się na obu skrzydłach drzwiowych wejścia głównego. 


21. Pałac od strony parku
 

22. Jezioro znajdujące się w parku. 


Pałac jest wart odwiedzenia. Jest możliwość zwiedzania go w praktycznie każdy dzień tygodnia. 

- od poniedziałku do piątku od 15.00 do 20.00,
- w soboty i niedziele od 9.00 do 20.00.

Ja ze swojej strony bardzo polecam. W parku można wspaniale odpocząć, widziałem też, że robili tam sesje ślubne. W Pałacu można nocować, a nawet urządzić wesele, czy komunię. Niestety nie orientuję się w  cenach takiego przedsięwzięcia. Najlepiej skontaktować się z Instytutem poprzez zakładkę KONTAKT  

Pozdrawiam