Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabytek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabytek. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 lutego 2019

Pałac Branickich w Białymstoku




Jak pewnie większość z Was wie, Białystok zajmuje szczególne miejsce w moim sercu. Uwielbiam tam wracać i czasem żałuję, że mieszkam tak daleko od Podlasia. Choć może to dlatego właśnie lubię tak tam wracać, że tak daleko mieszkam. Rokrocznie staram się tam pojechać, aby odpocząć. Bo mimo, iż praktycznie cały pobyt na Podlasiu spędzam aktywnie, to właśnie tam najbardziej odpoczywam. Nie wiem dlaczego, ale bardzo lubię klimat Białegostoku zwłaszcza po zmroku. Mało ludzi, cisza, spokój. Mam czas aby na spokojnie pomyśleć, złapać dobry kadr zdjęcia. I właśnie którejś nocy wybrałam się na wieczorne zwiedzanie miasta. Pierwszym punktem wycieczki był Pałac Branickich. Jeden z ważniejszych punktów na mapie Białegostoku. Przez wielu Pałac Branickich nazywany jest "Polskim Wersalem" czy "Wersalem Podlasia", a to ze względu na to, że architektonicznie nawiązuje do pałaców królów francuskich. Jego budowę zaczęto w roku 1691, otwarto zaś 6 lat później czyli w 1697 roku Aktualnie właścicielem tegoż przybytku jest Uniwersytet Medyczny w Białymstoku. Jest również możliwość zwiedzenia Pałacu. Na teren ogrodu można wejść przez cały rok już od godziny 6 rano. W okresie zimowym zwiedzanie musimy zakończyć o godzinie 22, w okresie letnim możemy przechadzać się alejkami o dwie godziny dłużej czyli do północy. Cały park zwiedziłam i to nie raz. Niestety nie udało mi się wejść jeszcze do środka. Ale przecież nie wszystko stracone. Może uda się w tym roku zwiedzić wnętrze. Wy możecie to zrobić będąc w pobliżu od wtorku do piątku w godzinach 10 - 17, w dni wolne ( sobota, niedziela) Pałac jest otwarty dla zwiedzających już od 9 rano. Zwiedzanie jest płatne i  odbywa się z przewodnikiem (obowiązuje rezerwacja).  Bilety do nabycia w Muzeum Historii Medycyny i Farmacji UMB ( prawe skrzydło Pałacu)

Pałac Branickich - Uniwersytet Medyczny w Białymstoku
ul. J. Kilińskiego 1; Białystok
tel: 85 748 54 05

Wstęp do ogrodu przypałacowego jest bezpłatny. 

Trochę historii

Pałac Branickich (dawniej także: Pałac Pracy) – zabytkowy pałac w Białymstoku, jedna z najlepiej zachowanych rezydencji magnackich epoki saskiej na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej w stylu późnobarokowym określany mianem „Wersalu Podlasia”, „Wersalem Północy”, a także „Polskim Wersalem”. Początki pałacu sięgają XVI wieku. Murowany zamek w stylu gotycko-renesansowym został zbudowany przez królewskiego architekta Hioba Bretfusa, znanego z budowy Zamku Dolnego w Wilnie, dworu królewskiego w Knyszynie, oraz modernizacji i rozbudowy Starego Zamku w Kamieńcu Podolskim czy zamku w Tykocinie. Kompletnie przebudowany w stylu późnobarokowym przez trzech architektów: Tylmana z Gameren, Jana Zygmunta Deybela i Jakuba Fontanę. Pałac został zniszczony w 1944, odbudowany w latach 1946–1960. Od końca II wojny światowej mieściła się w nim Akademia Medyczna, obecnie Uniwersytet Medyczny w Białymstoku.

Kompleks pałacowo-parkowy jest zlokalizowany w obrębie ulic Legionowej i Akademickiej, usytuowany jest na dwóch parterach (poziomach): górnym i dolnym. Część górna, w której znajduje się pałac oraz ogród francuski mający kształt regularnego czworoboku. Na dolnym parterze położony jest o ogród o typie angielskim otoczony promenadami noszącymi nazwy bulwarów im. Kościałkowskiego i Kielanowskiego.

Barokowy park pałacowy ma powierzchnię ok. 9,7 ha, stanowi integralną część terenów zielonych Białegostoku.

Tekst pochodzi ze strony https://pl.wikipedia.org/wiki/Pa%C5%82ac_Branickich_w_Bia%C5%82ymstoku



Oczywiście nie mogłoby zabraknąć zdjęć

1. Pałac Branickich od frontu


2. Pałac Branickich od tylnej bramy



3.

4.


5. 


6. 


7. 

8. 

9. 




10. 


11.  Zdjęcie zrobione od strony bocznej - księżyc, jego odbicie w stawie oraz w tle Pałac Branickich 



A czy Wy już odwiedziliście to piękne miejsce?? Ja uważam, że warto. Pewnie majową porą powrócę ponownie :)

Pozdrawiam





piątek, 25 maja 2018

Cerkiew Zaśnięcia Przenajświętszej Bogurodzicy w Dubinach



Jak pewnie niektórzy z Was wiedzą, udało mi się niedawno odwiedzić Białystok. Sama nie wiem dlaczego tak bardzo mnie tam ciągnie. Z każdego wyjazdu wracam z pewnym niedosytem i już wracając obmyślam kolejny wyjazd na Podlasie. 

Nauczyłam się jednego, nie jechać z listą miejsc do zobaczenia. Nie warto robić takiej listy, bo zawsze po drodze znajdę coś ciekawego do zobaczenia, sfotografowania. Tak było i tym razem. Wracając z kolejnej wycieczki natrafiłam na łuku drogi na przepiękną cerkiew. To połączenie bieli
 i błękitu było aż hipnotyzujące. Zatrzymałam się niedaleko i popędziłam biorąc ze sobą jedynie aparat. Udało mi  się wejść na teren Cerkwi, ponieważ jedna z bocznych bramek była otwarta. Niestety sama cerkiew była w tamtej chwili nieczynna. Jednak nic straconego. Pewnie jeszcze nie raz odwiedzę to miejsce i może będę miała więcej szczęścia. Jednak żadne zdjęcia z wewnątrz nie zostaną tutaj umieszczone. Niestety wnętrza cerkwi nie powinno się fotografować. Do tej pory udało mi się to tylko w jednej cerkwi, jednak zdjęcia mam na użytek własny. 

Trochę historii:

Cerkiew pod wezwaniem Zaśnięcia Przenajświętszej Bogurodzicy – prawosławna cerkiew parafialna w Dubinach. Należy do dekanatu Hajnówka diecezji warszawsko-bielskiej Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego.
Cerkiew znajduje się przy ulicy Szkolnej.

Świątynia powstała na placu otrzymanym od właściciela majątku dubińskiego – Klimańskiego w 1872 na miejscu starej, zbudowanej w XVIII stuleciu, która została przeniesiona do Rogacz. Kamień węgielny został wmurowany 15 sierpnia 1867, zaś poświęcenie cerkwi miało miejsce 23 listopada 1872. Ikonostas wykonany z drewna dębowego, został ufundowany przez proboszcza Parteniusza Bazylewskiego. W 1900 świątynia została ogrodzona parkanem z kamienia. Po II wojnie światowej cerkiew została bogato wyposażona w obramowanie ikon przez miejscowego artystę Michała Ochrymiuka.
Świątynia została wpisana do rejestru zabytków 9 grudnia 2011 pod nr A-369.


Białystok i ogólnie całe Podlasie to piękne miejsca, warte zobaczenia, zwiedzenia. Jest wiele zabytków, miejsc przyciągających oko. Warto pojechać choćby dla czystego powietrza. Ja spędziłam na Podlasiu ledwie tydzień. Żal było wyjeżdżać. Za każdym razem czuję się tak, jakbym zostawiał tam cząstkę siebie. Sama nie wiem czemu, ale czuję się tam jak w domu - bezpiecznie przytulnie, po prostu na miejscu.  A teraz zapraszam Was do obejrzenia zdjęć zrobionych w okolicach Cerkwi. 









Pozdrawiam



wtorek, 12 grudnia 2017

Pałac myśliwski książąt Radziwiłłów w Antoninie



Mimo, iż mieszkam niecałe 20 km od Antonina, po raz pierwszy w pałacu myśliwskim byłam dopiero wiosną 2017 roku. Mimo, iż mieści się on praktycznie przy drodze nr 11 prowadzącej z Katowic do Poznania, którą przejeżdżam około dwa razy w miesiącu, zawsze mijałam nie myśląc aby ów obiekt odwiedzić. Któregoś dnia w końcu się udało. Nie udało mi się niestety zwiedzić pałacu, ponieważ akurat w tym czasie odbywało się tam wesele, ale udało się odwiedzić park i zrobić kilka ujęć z zewnątrz. Aktualnie w pałacu trwa remont, który potrwa jeszcze trochę czasu. Może po remoncie uda się zobaczyć w środku ten z zewnątrz niepozorny pałac. Wszak na dobre i miłe rzeczy warto czekać.

Odrobina historii:

Wśród wielkich połaci lasów, nieopodal rozwidlenia dróg, z których jedna biegła do Wrocławia, druga zaś na Śląsk, właściciel tychże włości, książę Antoni Henryk Radziwiłł herbu Trąby, postanowił wybudować dla siebie letnią siedzibę.
Antoniński Pałac Radziwiłłów zaprojektował w stylu myśliwskim Karl Friedrich Schinkel - pozostawiając po sobie dzieło wybitne. Budynek został założony na rzucie ośmiokąta, stanowiącego podstawę czteropiętrowego korpusu głównego. Przylegają do niego cztery niższe skrzydła – ryzality – mieszczące wejście główne z klatką schodową oraz pokoje. Pałac tenże, architekt otoczył parkiem krajobrazowym w stylu angielskim, doskonale przenikającym się z leśnym otoczeniem. Pracą dla księcia Antoniego Radziwiłła, Schinkel utrwalił swą sławę najwybitniejszego architekta epoki, który w samym Berlinie wzniósł Nowy Odwach, katedrę, Stare Muzeum i teatr. Jego dziełami są też pałace w tamtejszym Charlottenhofie i Charlottenburgu.
W efekcie, w 1824 roku, powstał klasycystyczny pałacyk, w którym książę wraz z całą swoją rodziną prowadził ożywione życie towarzyskie i artystyczne. Myśliwską rezydencję odwiedzały ważne osobistości ze świata polityki i sztuki.
Główną konstrukcję Pałacu Myśliwskiego w Antoninie wykonano z drewna, a posadowiono ją na fundamencie z rudy darniowej. Wypełniające ją mury ceglane obłożono modrzewiowymi belkami, co daje wrażenie budowli całkowicie drewnianej. Wewnątrz budynku wzniesiono potężną kolumnę dorycką, będącą zarazem kominkiem z dwoma paleniskami. Wnętrze sali głównej zwieńczył promieniście belkowany strop. Wokół tejże sali, na wysokości pierwszej i drugiej kondygnacji, pobiegły galerie przesłonięte balustradami, prowadząc do pokoi mieszczących się w skrzydłach Pałacu. Liczne trofea myśliwskie - prezentowane we wnętrzu do dziś - to jedyna taka kolekcja w promieniu kilkuset kilometrów.
Książę Antoni piastował wówczas godność namiestnika królewskiego Wielkiego Księstwa Poznańskiego. Prywatnie natomiast był wielkim miłośnikiem sztuki, rysownikiem, kompozytorem i wiolonczelistą. Stworzył między innymi muzykę do "Fausta" Goethego. To dzięki jego staraniom, w Poznaniu,  z koncertem wystąpił sam Niccolò Paganini. Antoni H. Radziwiłł spełniał się też w roli mecenasa sztuk pięknych.
Pewnie także z tych powodów gościem Antonina stał się – owiany sławą od lat młodzieńczych – Fryderyk Chopin. W trakcie swoich pobytów w tym miejscu, w latach 1827 – 1829, Chopin grał, dawał lekcje młodziutkiej księżniczce Wandzie Radziwiłłównie, prowadził dysputy z gospodarzem o zawiłościach sztuki kompozytorskiej i tworzył. Tu powstały Introdukcja i Polonez C-dur op. 3 na fortepian i wiolonczelę. Warto wspomnieć o trio fortepianowym g-moll op. 8 zadedykowanym Radziwiłłowi, który za ten dar podziękował w późniejszym liście do kompozytora.
A sam Chopin tak pisał o swoim pobycie w Anoninie w liście do przyjaciela: „Byłem tam tydzień. Nie uwierzysz jak mi u niego dobrze było. Ostatnią pocztą wróciłem, i to ledwo com się wymówił od dłuższego pobytu."
Po II wojnie światowej, upaństwowiony przez komunistów, Pałac ulegał pogłębiającej się degradacji. Pierwszy remont przeszedł w latach 1975–1978. Przyczynił się do tego walnie Jerzy Waldorff.
W roku 2003 za rewitalizację Pałac Radziwiłłów w Antoninie został uhonorowany prestiżowym wyróżnieniem Europa Nostra Award.
Fryderyk Chopin do dziś patronuje Pałacowi. Jego muzyka rozbrzmiewa tu podczas licznych koncertów wybitnych pianistów. Najbardziej znanym jest coroczny festiwal "Chopin w barwach jesieni". Chwile pobytu kompozytora w Antoninie przypomina także salonik muzyczny z instrumentami z epoki, obrazami i litografiami oraz odlew dłoni Fryderyka Chopina przechowywany w Pałacu.

Powyższy tekst został skopiowany ze strony  http://www.palacantonin.pl/pl/historia

Odwiedziłam park i powiem Wam jedno. Jest pięknie. Warto zatrzymać się na chwile w tym miejscu choćby po to aby napić się herbaty. Lokalna restauracja serwuje również przepyszne dania. A sama sala restauracyjna zachwyca. Czujesz spokój, w tle słychać piękną muzykę, jednak niezakłócającą rozmów . Restauracja również na chwilę obecna jest niestety nieczynna. Koniec remontu zaplanowano na koniec września 2018 roku.

A teraz juz zostawiam Was z relacją zdjęciową :)







Pozdrawiam






niedziela, 12 listopada 2017

Pałac w Mojej Woli - petycja



Witajcie.

Dziś mam do Was małą prośbę. Wiem, że moi czytelnicy nie muszą znać wszystkich miejsc , które do tej pory odwiedziłam. Wiem, że nie wszystkie tematy to Wasz klimat. Wiem, że ostatnio trochę mnie mniej. Jednak mam do Was ogromną prośbę. Tym razem nie chodzi o mnie, ani o mój blog. Chodzi o piękne miejsce w województwie wielkopolskim. Chodzi o to, aby to miejsce ocalić. Jeśli chcecie przeczytać o pałacu zapraszam was na mój wpis - TUTAJ.

Pałac Myśliwski w Mojej Woli odwiedzam przynajmniej 3 razy w roku. I za każdym razem widzę, że popada w coraz większą ruinę. Właściciel nie dba o niego, nic sobie nie robi ze stopniowej dewastacji. Zabiegi mające na celu chronić zabytek w moim mniemaniu mu szkodzą. Bo czym jak nie niszczeniem, jest zakrywanie pięknej korkowej elewacji blacha falistą. Jedna osoba nie zdziała wiele. Jest powołana do tego odpowiednia grupa ludzi. Ja również staram się jakoś pomóc. Chcę, aby nawet moje wnuki mogły się cieszyć widokiem tego pięknego zabytku. Nie chcę aby popadł w zapomnienie i żeby można go było podziwiać za jakiś czas jedynie na pożółkłych pocztówkach. Wy też możecie pomóc. Nie trzeba do tego pieniędzy. Proszę Was jedynie o podpisanie petycji do Starosty Ostrowskiego Pawła Rajskiego o wywłaszczenie z zabytkowej nieruchomości właściciela Pałacu Myśliwskiego w Mojej Woli, gmina Sośnie.


Każdy podpis jest na wagę złota, za każdy z nich serdeczne Wam dziękuję. Razem możemy zdziałać wiele. Pomóżcie ratować zabytek, którego nie  zniszczyły dwie wojny i komunistyczne władze, a teraz grozi mu zniszczenie na skutek bierności właściciela. 

O aktualnej sytuacji pałacu możecie równiez przeczytać na stronie na FB - Ratujmy pałac mysliwski w Mojej Woli

Pozdrawiam





środa, 1 listopada 2017

Stary Cmentarz w Ostrowie Wielkopolskim




Dawno mnie nie było. Pochłonęły mnie pewne sprawy, ale myślę, że już będzie ok. Jako, że dziś Dzień Wszystkich Świętych, postanowiłam podzielić się z Wami relacją z krótkiej wycieczki po Starym Cmentarzu w Ostrowie Wielkopolskim. Odwiedziłam to miejsce już jakiś czas temu. Chciałam to zrobić już dawno,  ale zawsze coś innego zaburzało plany. Gdy w końcu udało się wybrać, dzień nie nastrajał optymistycznie. Chłodno, pochmurno, z lekką mżawką. Nie zraziłam się jednak. Do czasu odwiedzin cmentarza myślałam, ze jest to miejsce odrobinę zapomniane. Jednak tak wcale nie jest. Widok spokojnych, cichych alejek i pięknych nagrobków zachwycił mnie bardzo. Cmentarz jest jedną z najstarszych nekropolii w Polsce. Właścicielem tego miejsca jest aktualnie Miejski Zakład Zieleni w Ostrowie Wielkopolskim.

Cmentarz znajduje się przy rondzie Bankowym. Nie umiałam dotrzeć do dokładnej daty założenia. Jedne źródła mówią o latach 1794 - 1797 , drugie zaś o 1782 roku. Mimo, iż tak blisko od centrum miasta, mało osób zagląda tam na co dzień. Został on wpisany do rejestru zabytków w 1987 roku. Przetrwał wszystkie zawirowania, kilka razy miał być likwidowany m. in. w 1820 roku przez władze pruskie, następnie w czasie II wojny Światowej,  a także w latach powojennych z powodu licznych przebudów okolicznych dróg.  W roku 1962 wydano zgodę na likwidację nekropolii, która została cofnięta dopiero po 1982 roku. Jednak przez te dwadzieścia lat nekropolia popadała w zapomnienie, była dewastowana, niszczona, dochodziło do licznych kradzieży. Dopiero po  cofnięciu zezwolenia na likwidację na cmentarzu zaczęła się renowacja. 
Podczas działań wojennych na początku roku 1945 na dwóch ostrowskich ewangelickich cmentarzach pochowano we wspólnych mogiłach zabitych i poległych. Jednak Stary cmentarz nie uległ uszkodzeniu. W marcu 1945 w sąsiedztwie Starego cmentarza urządzono niewielki cmentarzyk dla poległych żołnierzy radzieckich.
W 1961 roku cmentarz został zamknięty dla celów grzebalnych. Jedna z najcenniejszych rzeźb cmentarnych - "Pielgrzym" dłuta Władysława Marcinkowskiego, została wtedy przeniesiona do kościoła św. Stanisława i znajduje się obecnie w krużganku ostrowskiej konkatedry. Dopiero po 21 latach czyli w 1982 roku proboszcz parafii św. Stanisława wystąpił do władz miasta o reaktywowanie cmentarza.
Cmentarz ten  jest miejscem bardzo ciekawym, spokojnym. Mimo, iż położony przy głównej trasie przelotowej miasta, panuje tam spokój. Jest też miejscem pochówku wielu ważnych dla historii Ostrowa i okolic postaci. Ja zapoznałam się z historią tego miejsca dopiero po odwiedzinach tego miejsca, ale udało i się znaleźć kilka ważnych grobów, m. in.:

  • Augustyna Samarzewskiego - proboszcza ostrowskiego, działacza społecznego, patrona polskich spółek zarobkowych, prefekta Wyższej Szkoły Żeńskiej w Ostrowie Wielkopolskim
  • Józefa Kajzera, pseudonim "Wężyk" - powstańca styczniowego
  • Józefa Szczublewskiego - pisarza, teatrologa, wieloletniego dyrektora Muzeum Teatralnego przy Teatrze Wielkim w Warszawie
  • Analtazego Cywińskiego - poety, nauczyciela w Królewskim Gimnazjum w Ostrowie Wielkopolskim
  • Wawrzyńca Colomba - prawnika, działacza społecznego, dobroczyńcy ostrowskiego Gimnazjum
  • Ferdynanda Martena - nauczyciela matematyki i przyrody w gimnazjum ostrowskim, 
  • Antoniego Bronikowskiego - profesora w gimnazjum ostrowskim, poety, tłumacza greckiej literatury antycznej,
  • Witolda Leitgeberga - księgarz, wydawca, pisarz, właściciela i redaktora Gazety Ostrowskiej, 
  • Michała Moczyńskiego - pierwszego dyrektora szpitala w Ostrowie Wielkopolskim, patrioty i społecznika, 
 
A teraz czas na zdjęcia


















 Pozdrawiam




 Pisząc artykuł wspierałam się źródłami Wikipedia.pl oraz mzz.com.pl




piątek, 6 października 2017

Riuny barokowego pałacu Hatzfeldów - Żmigród



Niespokojny ze mnie duch, zawsze gdzieś mnie ciągnie, coś zobaczyć, coś zwiedzić. Czasem nawet bez planu wsiadam w auto i jadę gdzie droga prowadzi. Właśnie w taki sposób któregoś pięknego dnia dojechałam do miejscowości Żmigród i pięknych trwałych ruin barokowego pałacu Hatzfeldów.  Pierwsze wzmianki o żmigrodzkiej osadzie pochodzą z  XIII w. Wtedy na tamtejszych ziemiach istniał ufortyfikowany wałami, palisadą i otoczony fosą gród, założony przez księcia Henryka II Białego. Od 1375 do 1492 roku żmigrodzkie dobra należały do książąt oleśnickich. Jednak gdy ostatni z ich przedstawicieli zmarł, gmach przeszedł w ręce czeskiego króla Władysława Jagiellończyka. Król jednak przekazał go niemieckiemu feudałowi Sigmuntowi von Kurzbachowi, a on z kolei swemu potomkowi Wilhelmowi. To właśnie z jego inicjatywy powstała w 1560 roku kamienno - ceglana wieża. Później przez lata zabudowania przechodziły z rąk do rąk, po drodze stawiając opór wielu najeźdźcom.Aż do II połowy XVII w. gdy to włości żmigrodzkie otrzymał z rąk cesarza rzymskiego i króla czeskiego Ferdynanda III - Melchior von Hatzfeld. To właśnie na jego polecenie na ruinach dawnej warowni stanął pałac wybudowany w latach 1656 - 1658 według projektu Carla Gottharda Langhansa. Przy pałacu powstała kaplica - dzieło Carla i Domenica Rossich.  W wieku XVIII dwukrotnie modernizowano pałac. Budowla zyskała dodatkową kondygnację, a także wschodnie skrzydło. W pałacu tym w 1813 roku gościł car Aleksander I, oraz król pruski Fryderyk Wilhelm III. Owocem ich spotkania było podpisanie protokołu trachenberskiego      (żmigrodzkiego). Jego celem było ostateczne pokonanie Napoleona Bonaparte.

Niestety po drugiej wojnie światowej pałac już nigdy nie został odbudowany.   To właśnie jego ruiny możemy podziwiać dziś w Żmigrodzie. Tzn nie tylko, bo jednak kamienno - ceglana wieża przetrwała w całości do naszych czasów. W latach 2006 - 2008 , dzięki środkom z Funduszy Europejskich, trwała realizacja projektu modernizacji i konserwacji wieży oraz zespołu pałacowo parkowego. Na wieży został otwarty punkt informacji turystycznej Baszta. Z jej szczytu ( tzn szczytu wieży ) można podziwiać rozległe tereny ( chyba, że jesteśmy wiosną lub latem, to niestety okazałe drzewostany zasłaniają widoki).  Na ścianie wieży jest tablica upamiętniająca podpisanie protokołu trachenberskiego. Jest to replika tej z 1913 r., odsłonięta w latach 90. XX w. Jesli pójdziemy kawałek dalej możemy podziwiać także mury pałacowej kaplicy z 1683 r. oraz mur i bramę z 1920 r. Jest także okazały, zdziczały park, ze zróżnicowanym wiekowo drzewostanem - pozostałość po parku założonym w 2. połowie XVIII w. W południowej części 15–hektarowego parku zobaczyć można ruiny oranżerii z 1800 r. 

Polecam wybrac się do Żmigrodu, zobaczyć na własne oczy to wszystko. W parku jest mały stawik, na którym można pływać wynajętymi łódkami, małe dzieci mogą bawić się na pobliskim placu zabaw. Można miło spędzić czas na łonie natury, przy okazji zjeść również smaczny posiłek w restauracji działającej w ruinach dawnego pięknego, barokowego pałacu Hatzfeldów. 

Nie zapominam oczywiście o zdjęciach. 

1.
Ruiny pałacu

2.
Trochę inne ujęcie

3. 
 Kartusz herbowy


4.
Wieża


5. 
I z trochę innego ujęcia

6. 

7.  
Tablica upamiętniająca podpisanie protokołu trachenberskiego. Napis na niej głosi ( mam nadzieję, że dobrze rozczytam ):
" W dniu 12 lipca 1813 roku opracowano w tym pałacu plan wojenny, który ostatecznie doprowadził do zwycięstwa nad Napoleonem i oswobodzenia Europy. Obecni byli: król Fryderyk Wilhelm III i towarzyszący mu następca tronu car Aleksander i następca tronu szwedzkiego Karol Jan, generałowie von  Knesebeck, von Suchtelen, książę Wotkoński, von Tolt hr. Stedingk, hr. Loewenhjelm, mężowie stanu baron von Hardenberg, hr. Nesselrode, Pozzo di Borgo, Lord Cathcart, hr, Stadion. Odsłonięto 12 lipca 1913. Rekonstrukcja 1995."


  8. 
Taras widokowy na szczycie wieży.


9. 
Widok z wieży na ruiny pałacu.

10. 
Schody w dół

11. 
I schody z dołu w górę

12. 
Fontanna w parku 



Pisząc artykuł korzystałam ze strony Szlaki kulturowe. Dolnyslask.pl

Pozdrawiam