Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zapomniane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zapomniane. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 listopada 2017

Pałac w Mojej Woli - petycja



Witajcie.

Dziś mam do Was małą prośbę. Wiem, że moi czytelnicy nie muszą znać wszystkich miejsc , które do tej pory odwiedziłam. Wiem, że nie wszystkie tematy to Wasz klimat. Wiem, że ostatnio trochę mnie mniej. Jednak mam do Was ogromną prośbę. Tym razem nie chodzi o mnie, ani o mój blog. Chodzi o piękne miejsce w województwie wielkopolskim. Chodzi o to, aby to miejsce ocalić. Jeśli chcecie przeczytać o pałacu zapraszam was na mój wpis - TUTAJ.

Pałac Myśliwski w Mojej Woli odwiedzam przynajmniej 3 razy w roku. I za każdym razem widzę, że popada w coraz większą ruinę. Właściciel nie dba o niego, nic sobie nie robi ze stopniowej dewastacji. Zabiegi mające na celu chronić zabytek w moim mniemaniu mu szkodzą. Bo czym jak nie niszczeniem, jest zakrywanie pięknej korkowej elewacji blacha falistą. Jedna osoba nie zdziała wiele. Jest powołana do tego odpowiednia grupa ludzi. Ja również staram się jakoś pomóc. Chcę, aby nawet moje wnuki mogły się cieszyć widokiem tego pięknego zabytku. Nie chcę aby popadł w zapomnienie i żeby można go było podziwiać za jakiś czas jedynie na pożółkłych pocztówkach. Wy też możecie pomóc. Nie trzeba do tego pieniędzy. Proszę Was jedynie o podpisanie petycji do Starosty Ostrowskiego Pawła Rajskiego o wywłaszczenie z zabytkowej nieruchomości właściciela Pałacu Myśliwskiego w Mojej Woli, gmina Sośnie.


Każdy podpis jest na wagę złota, za każdy z nich serdeczne Wam dziękuję. Razem możemy zdziałać wiele. Pomóżcie ratować zabytek, którego nie  zniszczyły dwie wojny i komunistyczne władze, a teraz grozi mu zniszczenie na skutek bierności właściciela. 

O aktualnej sytuacji pałacu możecie równiez przeczytać na stronie na FB - Ratujmy pałac mysliwski w Mojej Woli

Pozdrawiam





środa, 1 listopada 2017

Stary Cmentarz w Ostrowie Wielkopolskim




Dawno mnie nie było. Pochłonęły mnie pewne sprawy, ale myślę, że już będzie ok. Jako, że dziś Dzień Wszystkich Świętych, postanowiłam podzielić się z Wami relacją z krótkiej wycieczki po Starym Cmentarzu w Ostrowie Wielkopolskim. Odwiedziłam to miejsce już jakiś czas temu. Chciałam to zrobić już dawno,  ale zawsze coś innego zaburzało plany. Gdy w końcu udało się wybrać, dzień nie nastrajał optymistycznie. Chłodno, pochmurno, z lekką mżawką. Nie zraziłam się jednak. Do czasu odwiedzin cmentarza myślałam, ze jest to miejsce odrobinę zapomniane. Jednak tak wcale nie jest. Widok spokojnych, cichych alejek i pięknych nagrobków zachwycił mnie bardzo. Cmentarz jest jedną z najstarszych nekropolii w Polsce. Właścicielem tego miejsca jest aktualnie Miejski Zakład Zieleni w Ostrowie Wielkopolskim.

Cmentarz znajduje się przy rondzie Bankowym. Nie umiałam dotrzeć do dokładnej daty założenia. Jedne źródła mówią o latach 1794 - 1797 , drugie zaś o 1782 roku. Mimo, iż tak blisko od centrum miasta, mało osób zagląda tam na co dzień. Został on wpisany do rejestru zabytków w 1987 roku. Przetrwał wszystkie zawirowania, kilka razy miał być likwidowany m. in. w 1820 roku przez władze pruskie, następnie w czasie II wojny Światowej,  a także w latach powojennych z powodu licznych przebudów okolicznych dróg.  W roku 1962 wydano zgodę na likwidację nekropolii, która została cofnięta dopiero po 1982 roku. Jednak przez te dwadzieścia lat nekropolia popadała w zapomnienie, była dewastowana, niszczona, dochodziło do licznych kradzieży. Dopiero po  cofnięciu zezwolenia na likwidację na cmentarzu zaczęła się renowacja. 
Podczas działań wojennych na początku roku 1945 na dwóch ostrowskich ewangelickich cmentarzach pochowano we wspólnych mogiłach zabitych i poległych. Jednak Stary cmentarz nie uległ uszkodzeniu. W marcu 1945 w sąsiedztwie Starego cmentarza urządzono niewielki cmentarzyk dla poległych żołnierzy radzieckich.
W 1961 roku cmentarz został zamknięty dla celów grzebalnych. Jedna z najcenniejszych rzeźb cmentarnych - "Pielgrzym" dłuta Władysława Marcinkowskiego, została wtedy przeniesiona do kościoła św. Stanisława i znajduje się obecnie w krużganku ostrowskiej konkatedry. Dopiero po 21 latach czyli w 1982 roku proboszcz parafii św. Stanisława wystąpił do władz miasta o reaktywowanie cmentarza.
Cmentarz ten  jest miejscem bardzo ciekawym, spokojnym. Mimo, iż położony przy głównej trasie przelotowej miasta, panuje tam spokój. Jest też miejscem pochówku wielu ważnych dla historii Ostrowa i okolic postaci. Ja zapoznałam się z historią tego miejsca dopiero po odwiedzinach tego miejsca, ale udało i się znaleźć kilka ważnych grobów, m. in.:

  • Augustyna Samarzewskiego - proboszcza ostrowskiego, działacza społecznego, patrona polskich spółek zarobkowych, prefekta Wyższej Szkoły Żeńskiej w Ostrowie Wielkopolskim
  • Józefa Kajzera, pseudonim "Wężyk" - powstańca styczniowego
  • Józefa Szczublewskiego - pisarza, teatrologa, wieloletniego dyrektora Muzeum Teatralnego przy Teatrze Wielkim w Warszawie
  • Analtazego Cywińskiego - poety, nauczyciela w Królewskim Gimnazjum w Ostrowie Wielkopolskim
  • Wawrzyńca Colomba - prawnika, działacza społecznego, dobroczyńcy ostrowskiego Gimnazjum
  • Ferdynanda Martena - nauczyciela matematyki i przyrody w gimnazjum ostrowskim, 
  • Antoniego Bronikowskiego - profesora w gimnazjum ostrowskim, poety, tłumacza greckiej literatury antycznej,
  • Witolda Leitgeberga - księgarz, wydawca, pisarz, właściciela i redaktora Gazety Ostrowskiej, 
  • Michała Moczyńskiego - pierwszego dyrektora szpitala w Ostrowie Wielkopolskim, patrioty i społecznika, 
 
A teraz czas na zdjęcia


















 Pozdrawiam




 Pisząc artykuł wspierałam się źródłami Wikipedia.pl oraz mzz.com.pl




piątek, 6 października 2017

Riuny barokowego pałacu Hatzfeldów - Żmigród



Niespokojny ze mnie duch, zawsze gdzieś mnie ciągnie, coś zobaczyć, coś zwiedzić. Czasem nawet bez planu wsiadam w auto i jadę gdzie droga prowadzi. Właśnie w taki sposób któregoś pięknego dnia dojechałam do miejscowości Żmigród i pięknych trwałych ruin barokowego pałacu Hatzfeldów.  Pierwsze wzmianki o żmigrodzkiej osadzie pochodzą z  XIII w. Wtedy na tamtejszych ziemiach istniał ufortyfikowany wałami, palisadą i otoczony fosą gród, założony przez księcia Henryka II Białego. Od 1375 do 1492 roku żmigrodzkie dobra należały do książąt oleśnickich. Jednak gdy ostatni z ich przedstawicieli zmarł, gmach przeszedł w ręce czeskiego króla Władysława Jagiellończyka. Król jednak przekazał go niemieckiemu feudałowi Sigmuntowi von Kurzbachowi, a on z kolei swemu potomkowi Wilhelmowi. To właśnie z jego inicjatywy powstała w 1560 roku kamienno - ceglana wieża. Później przez lata zabudowania przechodziły z rąk do rąk, po drodze stawiając opór wielu najeźdźcom.Aż do II połowy XVII w. gdy to włości żmigrodzkie otrzymał z rąk cesarza rzymskiego i króla czeskiego Ferdynanda III - Melchior von Hatzfeld. To właśnie na jego polecenie na ruinach dawnej warowni stanął pałac wybudowany w latach 1656 - 1658 według projektu Carla Gottharda Langhansa. Przy pałacu powstała kaplica - dzieło Carla i Domenica Rossich.  W wieku XVIII dwukrotnie modernizowano pałac. Budowla zyskała dodatkową kondygnację, a także wschodnie skrzydło. W pałacu tym w 1813 roku gościł car Aleksander I, oraz król pruski Fryderyk Wilhelm III. Owocem ich spotkania było podpisanie protokołu trachenberskiego      (żmigrodzkiego). Jego celem było ostateczne pokonanie Napoleona Bonaparte.

Niestety po drugiej wojnie światowej pałac już nigdy nie został odbudowany.   To właśnie jego ruiny możemy podziwiać dziś w Żmigrodzie. Tzn nie tylko, bo jednak kamienno - ceglana wieża przetrwała w całości do naszych czasów. W latach 2006 - 2008 , dzięki środkom z Funduszy Europejskich, trwała realizacja projektu modernizacji i konserwacji wieży oraz zespołu pałacowo parkowego. Na wieży został otwarty punkt informacji turystycznej Baszta. Z jej szczytu ( tzn szczytu wieży ) można podziwiać rozległe tereny ( chyba, że jesteśmy wiosną lub latem, to niestety okazałe drzewostany zasłaniają widoki).  Na ścianie wieży jest tablica upamiętniająca podpisanie protokołu trachenberskiego. Jest to replika tej z 1913 r., odsłonięta w latach 90. XX w. Jesli pójdziemy kawałek dalej możemy podziwiać także mury pałacowej kaplicy z 1683 r. oraz mur i bramę z 1920 r. Jest także okazały, zdziczały park, ze zróżnicowanym wiekowo drzewostanem - pozostałość po parku założonym w 2. połowie XVIII w. W południowej części 15–hektarowego parku zobaczyć można ruiny oranżerii z 1800 r. 

Polecam wybrac się do Żmigrodu, zobaczyć na własne oczy to wszystko. W parku jest mały stawik, na którym można pływać wynajętymi łódkami, małe dzieci mogą bawić się na pobliskim placu zabaw. Można miło spędzić czas na łonie natury, przy okazji zjeść również smaczny posiłek w restauracji działającej w ruinach dawnego pięknego, barokowego pałacu Hatzfeldów. 

Nie zapominam oczywiście o zdjęciach. 

1.
Ruiny pałacu

2.
Trochę inne ujęcie

3. 
 Kartusz herbowy


4.
Wieża


5. 
I z trochę innego ujęcia

6. 

7.  
Tablica upamiętniająca podpisanie protokołu trachenberskiego. Napis na niej głosi ( mam nadzieję, że dobrze rozczytam ):
" W dniu 12 lipca 1813 roku opracowano w tym pałacu plan wojenny, który ostatecznie doprowadził do zwycięstwa nad Napoleonem i oswobodzenia Europy. Obecni byli: król Fryderyk Wilhelm III i towarzyszący mu następca tronu car Aleksander i następca tronu szwedzkiego Karol Jan, generałowie von  Knesebeck, von Suchtelen, książę Wotkoński, von Tolt hr. Stedingk, hr. Loewenhjelm, mężowie stanu baron von Hardenberg, hr. Nesselrode, Pozzo di Borgo, Lord Cathcart, hr, Stadion. Odsłonięto 12 lipca 1913. Rekonstrukcja 1995."


  8. 
Taras widokowy na szczycie wieży.


9. 
Widok z wieży na ruiny pałacu.

10. 
Schody w dół

11. 
I schody z dołu w górę

12. 
Fontanna w parku 



Pisząc artykuł korzystałam ze strony Szlaki kulturowe. Dolnyslask.pl

Pozdrawiam



środa, 9 sierpnia 2017

W goszczańskich klimatach



Jak pewnie większość z Was wie Goszcz odwiedziłam kilka razy. W minioną niedzielę również pojawiłam się tam, aby pokazać mojej mamie piękno tych terenów. Strasznie żałuję, że 15 sierpnia nie będę mogła być w okolicy, ponieważ w Parku przy ruinach pałacu odbędzie się festyn rodzinny. Więcej szczegółów znajdziecie TUTAJ

Tym razem udało mi się także odwiedzić stary cmentarz i zobaczyć na własne oczy Mauzoleum rodziny von Reichenbach.  Samego Mauzoleum niestety nie da się zwiedzić. Choć może to i dobrze. Widząc w jakim stanie jest stary cmentarz ciężko napisać coś dobrego. Teren piękny, zalesiony, spokojny. Wydawałoby się, że szczątki ludzi tam spoczywających mogą odnaleźć należyty im spokój. Jednak niestety tak się nie dzieje. Cmentarz z tego co zauważyłam to tylko miejsce do pijackich schadzek. Na próżno szukać tam zniczy, świeżych kwiatów. Znajdziemy tam jedynie poniszczone groby, pełno śmieci i butelek po napojach wyskokowych. I nieodzownie będzie tam towarzyszył odór moczu. Ciężko się na to wszystko patrzyło. Jeszcze ciężej było robić zdjęcia. Ale chciałam Wam pokazać jak to aktualnie wygląda. Może ktoś zajmie się tym terenem. Wiem, że to spore koszty, "nieopłacalny biznes", ale pamięci o tych, którzy tam leżą nie powinna przesłaniać warstwa śmieci. Wszystko można dokładnie obejrzeć na miejscu, ja dołączam jedynie kilka zdjęć z moich odwiedzin w tamtym miejscu. Sama nie wiem czemu, ale Goszcz i dzieje rodziny von Reichenbachów są bliskie memu sercu i myślom. Nie jestem z nimi w żaden sposób związana, ale właśnie to miejsce oddziałuje na mnie tak, że mam wrażenie jakbym wracała do domu, odnalazła spokój. Pewnie  jeszcze nie raz pojawię się przy ruinach pałacu, będę obserwować rewitalizację kościoła i terenów przyległych. Chciałabym, choć wiem, że to płonne mżonki, aby to miejsce odzyskało swój blask. Z ciężkim sercem obserwuje działania co poniektórych "mieszkańców" dawnych oficyn. "Nie moje to niech niszczeje", " Co było, to było,  teraz ważny jestem JA". Czy to tak trudno zadbać o własne otoczenie? Zasłonić dziury, zebrać śmieci. Ruiny pałacu, czy też okolice Mauzoleum i stary cmentarz nie zasługują, aby stać się kolejnym śmietniskiem. Czy chcielibyście, aby ktoś na Waszych grobach urządzał sobie popijawy i pozostawiał po sobie tylko bałagan?? Czy miło by było Wam widzieć, że w waszym domu urządzają sobie ludzie publiczną toaletę?? Tam żyli ludzie, przeżywali swoje pierwsze miłości, rozczarowania. Pletli nić swego życia. A tak nagle to wszystko zastało zrównane z ziemią. Wiem, czasu nie cofnę, ludzi nie zmienię. Ale może dzięki temu wpisowi, choć jedna osoba z tamtych okolic zmieni swoje nastawienie.

A teraz czas na obiecane wcześniej zdjęcia

1.
Kościół od strony dojazdu do pałacu


2. 
Pozostałości wieży kościoła

3. 
Takie rzeczy też można znaleźć w okolicach kościoła. 

4. 
Kościół od strony byłej oranżerii. 


5.
Nagrobki na starym cmentarzu


6. 
Pozostałości po "imprezie" 


7. 
Kolejny nagrobek

8. 
Widok na stary cmentarz. 

9. 
Obelisk upamiętniający poległych w czasie I wojny Św. hrabiów:Heinricha, Fabiana Heinricha i Konrada Heinricha Krzysztofa von Reichenbach. 


10. 
Zbliżenie na napis na obelisku

11. 
Kolejne nagrobki. Tutaj akurat nagrobek starszego ogrodnika rodziny von Reichenbach. 

12. 

13. 
Pozostałości krzyża

14. 
Odsłonięta krypta. W środku śmieci.
 

15. 
Kartusz herbowy rodziny von Reichenbach

16. 
Widok na Mauzoleum od wejścia na teren cmentarza.  


17. 
Dawna brama cmentarna. Nie jestem pewna, ale tak m i się wydaje. 

18. 
Zachwyciła mnie ta chmura nad wieżą kościoła. 


Pozdrawiam





piątek, 28 lipca 2017

Pałac Mielżyńskich w Pawłowicach


Pałac w Pawłowicach chciałam odwiedzić już dawno. I mimo, że był w zasięgu 100 km ode mnie, jakoś umykał mi w planowaniach wypraw. Któregoś dnia jednak pomyślałam, że koniec z odsuwaniem w nieskończoność obejrzenia tego miejsca. W którąś z kolei sobotę wsiadłam w samochód i obrałam kierunek na Leszno. Pawłowice to miejscowość w powiecie leszczyńskim, około  13 km na wschód od Leszna. Zaparkować można na małym parkingu w okolicach pałacu. Cały teren jest zagrodzony, a już brama wejściowa zachwyca swym pięknem. Po obu stronach bramy stoją wzniesione w 1910 roku neoklasycystyczne domki odźwiernych, postawione na planie kwadratu i nakryte dachami mansardowymi. W medalionach umieszczonych na bokach  ścian domków znajdują się inicjały hr. Maksymiliana Mielżyńskiego - MM, herb nowina oraz wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej. Sam pałac to dawna rezydencja szlachecka wybudowana pod koniec XVIII w. wg projektu Carla Gottharda Langhansa. Jej fundatorem z kolei był pisarz wielki koronny Maksymilian Mielżyński. Aktualnie w pałacu nie pozostało wiele rzeczy po jej wspaniałych mieszkańcach. Większość  wyposażenia została zrabowana w czasie wojny przez hitlerowców. Od  1945 roku pałac należy do Zootechnicznego Zakładu Doświadczalnego z Krakowa. Pełni również funkcję ośrodka konferencyjno - hotelowego. Zwiedzanie kosztuje bodaj ze 10 zł za osobę dorosła ( nie pamiętam już teraz dokładnie). Pałac jest bardzo duży, do wielu pomieszczeń nie można się dostać. Jednak te które udało mi się zobaczyć zachwycają. Owszem Pałac nadszarpnięty jest zębem czasu, ale mimo wszystko jest piękny.

Trochę historii:

Andrzej Mielżyński, krótko przed swoją śmiercią w 1771 roku wzniósł murowany pałac w Pawłowicach. Kolejnym dziedzicem Pawłowic był Maksymilian, najstarszy syn Andrzeja Mielżyńskiego, który postanowił zbudować nową bardziej okazała i reprezentacyjną siedzibę. Projekt założenia pałacowego wykonał w latach 1778-1779 pochodzący z Kamiennej Góry architekt śląski Carl Gotthard Langhans. Pełnił on wtedy urząd głównego architekta departamentu budownictwa dla Wrocławia i Głogowa. W późniejszym czasie w 1786 roku został mianowany dyrektorem Nadzoru Urzędu Budowlanego w Berlinie, gdzie m. in.  zasłynął jako projektant i budowniczy Bramy Brandenburskiej.
Zespół rezydencjonalny stanowi główny element założenia składającego się z pałacu połączonego ćwierćkolistymi galeriami z dwoma oficynami, domków odźwiernych oraz parku. W roku 1775 Langhans odbył podróż do Anglii skąd zapewne czerpał inspiracje do swoich dzieł. Istotne elementy założenia zostały wsparte nowymi prądami z wykorzystaniem sztuki antycznej w architekturze angielskiej. Pierwsze wzmianki o pawłowickiej „fabryce pałacowej” pochodzą z lat 1780-81, natomiast już w roku następnym pałac oraz oficyny i galerie zostały wzniesione i pokryte dachem. Prace wykończeniowe oraz zdobnicze trwały jeszcze w latach 1787-88. Większość rzemieślników pochodziła ze Śląska, m.in. kamieniarze, którzy w latach 1782-83 wykonali kolumnadę wielkiego portyku. Nad wykończeniem figur umieszczonych na fasadach oficyn i na attyce pałacu oraz opracowaniem kapiteli do kolumn i pilastrów pracował Vaclav Böhm, który wykonał też rzeźby lwów umieszczone nad oknami oficyn. Przy pracach wykończeniowych zatrudnieni byli także rzemieślnicy pochodzący  z Rydzyny, Leszna, Ponieca i Rawicza. W tym okresie trwały prace przy dekoracji wnętrz na parterze. Wykonano m.in. kominki z marmurów śląskich białych, różowych i niebieskich w konwencji Ludwika XVI a nawet rokoko. Nowe projekty wnętrz dla pałacu w Pawłowicach wykonał w 1788 roku Johann Christian Kammsetzer, architekt i dekorator wnętrz pochodzenia niemieckiego, jeden z czołowych przedstawicielu klasycyzmu w Polsce. Jako architekt Stanisława Augusta Poniatowskiego współpracował z Jakubem Fontaną, a później z Dominikiem Merlinim w przebudowie Zamku Królewskiego oraz Pałacu w Łazienkach. W 1788 roku do prac sztukatorskich w Pawłowicach zatrudniono Giuseppe Amadio, który wykonał najważniejsze partie dekoracji na piętrze, a także w sali kolumnowej. Przy pracach sztukatorskich zatrudniono Giuseppe Borghiego oraz innych artystów jak Morganti, Pesio, Lepoux, Müller oraz Zöpf vel Ceptowski. Prace przy wykańczaniu dekoracji sali kolumnowej trwały jeszcze do końca 1792 roku. W styczniu 1793 roku odbył się ślub córki Maksymiliana Mielżyńskiego  - Katarzyny, z Prokopem Mielżyńskim z Chobienic. Wnętrza były już wtedy ukończone a ściany zostały wybite „obiciami paryskimi”. We wnetyrzach rozstawiono meble wykonane w Paryżu, we Wrocławiu i w Warszawie oraz zawieszono firany. W 1796 roku usunięto stare kominki, a wmurowano obecne z białego i czarnego marmuru.
W 1923 roku w ramach remontu kapitalnego przeniesiono klatkę schodową z westybulu do pomieszczeń w prawym skrzydle pałacu, wymieniono parkiety, założono prąd oraz centralne ogrzewanie. Do roku 1939 pałac był w posiadaniu rodziny Mielżyńskich. W latach 1939-45 zajęty został przez Niemców, którzy początkowo umieścili tutaj seminarium nauczycielskie dla dziewcząt. Podczas wojny zbiory pałacowe (meble, obrazy, zegary, świeczniki, książki) zostały zrabowane i wywiezione do Niemiec.
Tekst pochodzi ze strony Instytutu Zootechniki

Oczywiście nie zapominam o zdjęciach :)

1. 
Medalion z inicjałami hr. Maksymiliana Mielżyńskiego


2.
Herb Nowina
 3.
Medalion z wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej. 


4. 
Pałac widoczny z głównej bramy.


5.
Rzeźba wiejskiego chłopca wykonana przez Władysława Marcinkowskiego około 1900 r. 


6. 
Rzeźba dziewczyny wykonana przez Władysława Marcinkowskiego około 1900 r. Obie rzeźby znajdują się na parterze zaraz za głównymi drzwiami pałacu. 


7. 
Przepiękne żyrandole ( jedne z niewielu rzeczy, które przetrwały po dawnych właścicielach. )


8.
Żyrandol w Salonie Okrągłym. 
 9. 
Kominek w dawnym pokoju dziennym. Był to dawny apartament Hrabiego. 


10.
Płaskorzeźby w Salonie Okrągłym. 


11.

12. 
Sala Kolumnowa ( Balowa ).  Największa i najwspanialsza w całym pałacu. 


13.
Płaskorzeźby


14. 

15.
Dawna Biblioteka, a jeszcze dawniej jadalnia.


16.

17.  
Fortepian stojący we wnęce Sali Kolumnowej.


18. 
 Konsola z płytą marmurową znajdująca się pod wielkim lustrem. Ozdobiona uskrzydlonymi hermami.


19. 
Widok na Salę Kolumnową od strony jadalni. 

20. 
Takie piękne kołatki znajdują się na obu skrzydłach drzwiowych wejścia głównego. 


21. Pałac od strony parku

22. Jezioro znajdujące się w parku. 


Pałac jest wart odwiedzenia. Jest możliwość zwiedzania go w praktycznie każdy dzień tygodnia. 

- od poniedziałku do piątku od 15.00 do 20.00,
- w soboty i niedziele od 9.00 do 20.00.

Ja ze swojej strony bardzo polecam. W parku można wspaniale odpocząć, widziałem też, że robili tam sesje ślubne. W Pałacu można nocować, a nawet urządzić wesele, czy komunię. Niestety nie orientuję się w  cenach takiego przedsięwzięcia. Najlepiej skontaktować się z Instytutem poprzez zakładkę KONTAKT  

Pozdrawiam